poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział 3

Nastał nowy dzień dziewczyny nie mogły się doczekać spotkania.
Obiecały sobie że tego spotkania nie odłożą więc będą musiały się wysilić i coś wymyślić.
Pierwsza która przyszła na miejsce spotkania była Sara po drodze spotkała Łukasza.
~oj nie dobrze,byle nie puścić buraka.
-Cześć-powiedział Łukasz.A Sara w myślach powtarzała sobie "tylko nie puść buraka".
A jednak zarumieniła się.
-Coś nie tak.?
-Co,nie wszystko w porządku a tak w ogóle cześć.
-Cześć.
-Muszę iść.-Powiedziała tak że zabrzmiało to trochę wrednie.
-Ej,czekaj chciałem cię spytać,mogę.?
-No pytaj.?
-No wierz nie długo jest bal i trzeba wziąć osobę towarzyszącą,pomyślałem czy chciała byś iść ze mną.?
-Ja...Yyyy..No...Ok.
-Dobra a teraz serio muszę już iść.
-Czekaj jeszcze jedno.Ty masz od zawsze tak pięknie turkusowe włosy?
-Nie jeśli chcesz wiedzieć więcej przyjdź po szkole do parku.
Poszła nie oglądała się za siebie bo wiedziała że tam wróci jak się obejrzy.
Poczekała mniej więcej 15 minut i zjawiła się Wera po niej Monia a ostatnia przyszła Pati z Pawłem.
-Hej,sorry Paweł ale chcemy porozmawiać,same.
-Ok,ok.-i poszedł prosto do Łukasza,pewni będą grać w nogę.
-Dobra jeszcze nikogo w szkole nie ma a teraz do rzeczy.
Zapadła cisza którą przerwała Pati.
-No więc od czego zaczynamy?
-Ja uważam że to tylko kantorek.-Powiedziała Monika.
-Weź się zamknij.-Zgasiła ją Sara.
-Dziewczyny spokojnie,nie lepiej pogadać w spokoju.?
-Yhmmm...-odpowiedziały dwu głośnie.
-Tak więc po pierwsze zamknięte szafki po drugie stos nie otwartych płyt po trzecie musimy to utrzymać w tajemnicy.

-Nooo...Monika już powiedziała chłopakom o tych płytach.
-Monika!!!-Wydarła się Sara.
-Ty jesteś jakaś głupia?!-Wera nie szczędziła sobie słów.

-Dziewczyny wiem że jesteście teraz na nią złe, ale to nie pora żeby się wyzywać.-Nagnała je Pati.
-Ok to mamy już tę sprawę z kantorkiem za sobą za 5 min. wszyscy się zejdą.?

-Wiem..może sporządzimy plan,ale to już nie dziś.
-Do jutra.!!-Krzyknęły sobie na pożegnanie.
Sara bardzo się bała spotkania z Łukaszem ,ale gdy przyszło co do czego była wyluzowana i spokojna.
-Hej.
-Hej.
-To co powierz mi coś o sobie-spytał.

-A obchodzi cię to?
-No,bo wierz...-zamyślił się i patrzył jej prosto w oczy.
-Wiem co?Wysłowisz się?
-No bo ... chcesz ze mną chodzić.
Zabrakło jej tchu bardzo tego chciała ale że teraz!!

Nie była gotowa ale w pośpiechu odpowiedziała.
-Tak chcę.No pewni że chcę .
Przytulił ją i szeptem poprosił o dyskrecję.
Siedzieli tak przez kilka minut.
W końcu musieli się rozstać.
Rozeszli się...do domów....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz